środa, 27 czerwca 2012

2.

Śniadanie jak każde inne.Tosty z dżemem i do tego jajko. Ciepła herbata ją pobudzała. Jadła śniadanie wolno, chciała się nim nacieszyć, zwłaszcza po zerwanej nocy. Zastanawiała się nad tym koszmarem. Nękał ją od kilku tygodni. Zawsze rozgrywała się ta sama historia : najpierw widać było tunel, długi tunel, nie widać było końca. W pewnym momencie pojawiła się mała jasna plamka na tym ciemnym tle. Światło. Ale gdy dochodziła do końca tunelu zrobiło się jej jasno przed oczami. Sekundę później wyskoczył przed nią demon. Demon jak każdy demon. Był czarny, podobny do dementora, ale on mówił. Mówił bardzo głębokim męskim głosem. takiego głosu dziewczyna jeszcze nigdy nie słyszała. Bała się go. Zjawa mówiła jej że ją zniszczy, zniszczy jej rodzinę i tych, których kocha. Zabije wszystko wokół niej. Ale z jakiego powodu ? - Pytała się Kaylee. Dlaczego miałby on kogoś zranić?
Jadła w zamyśleniu przez kilka minut. Zauważyła to Dalie, mocno szarpnęła przyjaciółką, a ona wynurzyła się z myśli. 
- Wszystko w porządku ? - Zapytała zmartwionym głosem.
Kaylee nie od razu odpowiedziała. Chciała o tym śnie opowiedzieć już od dawna, ale za kazdym razem zwlekała myśląc, że te koszmary sobie, ot co, pójdą. Ale myliła się. Ona nawracały, stały się coraz częstsze i bardziej wyraźne. 
I tym razem jej o tym nie powiedziała. Nie chcę aby inni to usłyszeli. - Pomyślała.
- Nic, jest wszytko ok. Zamyśliłam się tylko. 
Dalie uśmiechnęła się do przyjaciółki i powróciła do przerwanego śniadania. 
- To super. jaką lekcję mamy pierwszą ?
Zamyśliła się. Co było pierwsze... Z tym pytaniem zmagała się od dwóch miesięcy. Nadszedł już listopad, miesiąc najbardziej przygnębiający według Kaylee. Zaczynała się pora przypominająca zimno i biel, a przede wszystkim - data śmierci jej siostry.
- Wiesz, że nie wiem ?
- No dobra, to pójdziemy z Feliksem. 
Feliks. Kolejny temat do rozmowy. Był to chłopak pochodzący z Egiptu. Cerę miał ciemną, włosy ciemne, obcięte na "jeża".  Jego niebieskie oczy doskonale pasowały do małego, ale wyrazistego nosa. Z jego twarzy nigdy nie uciekał uśmiech, zawsze szukał powodów do śmiania, czy było to niebezpieczne czy nie. Lubił też ryzyko. Często wymykał się ze szkoły, wchodził do Zakazanego Lasu lub do Hogsmeade na małą wycieczkę z kumplami. Ale trzeba było przyznać, że był mądry. Najlepszy był z Ochrony Przed Czarną Magią. Radził sobie z wszelkimi potworami i zaklęciami. Nigdy nie rozłączał się ze swoim naszyjnikiem, na którym był symbol Anubisa - jego ulubionego boga egipskiego.  
Jak prawie każda dziewczyna z 3 klasy zabujała się w nim. Widziała w nim idola, ale po co to pisać, skoro każdy wie jakie są skutki zadurzenia się.
Dalie znowu zauważyła, że Kaylee się zamyślała, a robiła to dosyć często, więc ją trzepnęła. Poskutkowała. Od razu się zerwała ze stanu zamyślenia. 
- Ok, pójdziemy z nim.
I się zarumieniła. Po skończonym śniadaniu wybrały się z chłopakiem na wróżbiarstwo (nasza ofiara nadal miała na policzkach wyrazisty róż), ale dowiedziały się, że ta lekcja została odwołana. Bardzo lubiła Sarę - stara nauczycielkę wróżenia. Była młodą i zabawną nauczycielką. Była dobra z wielu dziedzin magii.
Podeszły do Moona, chłopaka z 5 klasy, który szeptał coś do swojego kumpla Honry`ego. Zapytały się go:
- Wiesz, co się stało z Sarą ?
Moon popatrzył na przyjaciół niepewnym wzrokiem. Przez chwilę się nie odzywał. Ale odezwał się zamartwionym głosem. 
- Sarę zaatakował demon spustoszenia, czyli śmierć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz